w

Z negatywu w pozytyw

Wielkie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że człowiek, który nieopatrznie wjechał mi w tył samochodu to, podobnie jak ja, doradca ds. leasingu Mysłowice, tyle tylko, że zatrudniony w innej firmie. Po zajściu zdarzenia byłem bardzo zdenerwowany, a wysiadając z samochodu przekleństwa same cisnęły mi się na usta, by zostać posłane w stronę nieumiejętnego kierowcy. Sprawca zdarzenia od razu zaczął mnie przepraszać i wytłumaczył się, że zagapił się przy wycofywaniu, bo jego dwuletnia córka, która siedziała właśnie przypięta do fotelika i płakała wniebogłosy chciała włożyć sobie jakiś patyk do gardła, na co on musiał od razu zareagować. Widać było po człowieku, że szczerze zdenerwował się zaistniałą sytuacją, dlatego złość od razu mi przeszła. Widziałem rozpacz w oczach małego dziecka, denerwował mnie jego płacz i zaproponowałem, byśmy na przyjazd policji zaczekali w jednym z samochodów, który ochroniłby nas przed zimnym wiatrem i chłodem styczniowego poranka.

Małe dziecko uspokoiło się praktycznie od razu, jak tylko ojciec wyjął je z fotelika i posadził sobie na kolanach. Gdyby nie fakt, że właśnie doszło do małej stłuczki, nasze spotkanie możnaby uznać za jedno z wielu przypadkowych spotkań dwóch dobrych kolegów. Siedząc u Bartka w samochodzie rozmawiało mi się z nim świetnie, chyba dlatego, że robił to, co ja i dobrze znał rynek leasingowy. Prawie od razu nasza rozmowa zeszła na temat pracy, klientów i firm, a czas oczekiwania na policję minął nam bardzo szybko. Po przyjeździe policji dość szybko spisane zostały nasze zeznania, a my rozstaliśmy się w zgodzie i sympatii. Obiecaliśmy sobie, że jeszcze kiedyś się spotkamy, ale w nie tak nieciekawych warunkach.

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.